Moje pierwsze TRI
Źródło: Przemek Knap
29 Aug 2015 18:10
tagi:
Gomola, TRI, triathlon
RSS Wyślij e-mail Drukuj
Odk?d pami?tam, zawsze je?dzi?em na rowerze. A to do szko?y, a to do pracy. Ró?nie bywa?o. Czasem, ?eby zaoszcz?dzi? na benzynie, innym razem dla przyjemno?ci. Stopniowo jazd? na rowerze zacz??em traktowa? jako z?o konieczne. Nie to, ?ebym nie lubi? roweru, dojazdów do pracy czy wypadów za miasto. Po prostu jawi?o mi si? to zawsze, jako pewnego rodzaju uzupe?nienie g?ównego celu wyjazdów jakim by?y wyprawy w góry. Czasem na narty, czasem w ska?y, czasem na rower, zawsze na sportowo. I pewnie dalej by tak by?o, gdyby nie koledzy z GTA, którzy startowali i startuj? w triathlonach. Pomy?la?em, czemu by tego nie spróbowa?? Tyle ju? rzeczy w ?yciu robi?em. Wystartuj? raz, mo?e dwa, zobacz? jak jest, a potem si? pomy?li co dalej. Minimalnym kosztem, bez wielkich inwestycji, na tym co mam i jakie mam. Kolega proponuje mi Cross Triathlon, mówi, ?e to takie MTB i bieg po górach razem wzi?te, a przed tym krótka k?piel w jeziorze.

Pierwszy start – Czechy. Mlynman Cross Triathlon. Ko?cówka wiosny, bo 31 maja. Stosunkowo blisko z Katowic, bo 160 km, pogoda zapowiada si? s?oneczna, wszystko wygl?da zach?caj?co. Tylko informacje na stronie organizatora jakie? takie dziwne, troch? daj? do my?lenia. ?e pianki s? konieczne, ?e woda zimna, ?e dystans p?ywania b?dzie skrócony. Zaczynam si? troch? obawia? czy dam rad?, bo p?ywanie z tej ca?ej trójcy, jest u mnie przys?owiow? pi?t? achillesow?. Nie ma sie jednak co mazgai?, pakuj? zakupion? na ten cel piank? do samochodu, full’a MTB (jak si? oka?e jedynego, wszyscy pozostali mieli sztywne ramy), nowy strój triathlonowy w barwach team’owych i skoro ?wit jedziemy z moim wsparciem (g?ównie psychicznym), czyli ?on?, do Davidowego M?yna ko?o Starych Techanowic, na po?udnie od Opavy.

Na miejscu jeste?my sporo przed planowan? godzin? startu, wi?c bez po?piechu sk?adam wszystko do kupy, pakuj? depozyt i ?aduj? wszystko na przyczep? organizatora, który zawozi sprz?ty i tych, co nie maj? si? jak tam dosta?, na miejsce startu przy starym kamienio?omie. Tak wi?c nie ma zmi?uj si?, je?li chc? wróci? do domu, na met?, trzeba dojecha? samemu, bo przecie? ?ona wróci tam autem, chwil? po moim starcie.

opis

Rozlega si? strza?, wszyscy wskakuj? do wody i zaczynaj? p?yn??. Wszyscy oprócz mnie, woda okazuje si? tak? lodów?, ?e mój zapa? spada do zera. Nie wiem, jak w tym wszystkim oddycha?. Po chwili jednak bior? si? w gar?? i rozpaczliwym stylem ton?cej ?aby robi? te 500 metrów w wodzie. Kto? pomaga mi wyj?? z wody, ?ci?gam mokr? piank? i pakuj? si? na rower. Wszyscy ju? dawno pojechali przede mn?, wiec mam samotn?, ale mimo wszystko sympatyczn? wycieczk? po okolicy. Trasa do?? trudna, troch? interwa?ów, troch? b?ota, przejazdy przez potoki. Zaj??a mi wi?cej ni? si? spodziewa?em. Trafiam po drodze na bufet, mi?a obs?uga cz?stuje mnie Kofol?, bananami i batonami, wi?c posilony ruszam na ostatnie 10 km tej crossowej przeja?d?ki. Wje?d?am do strefy zmian, zmiana butów, czapeczka na g?ow?, bo s?o?ce mocno ju? grzej, i ruszam do przodu na biegow? dziesi?ciokilometrow? rundk? po okolicy starego m?yna, gdzie ca?a impreza si? rozgrywa.

Zaraz za przepakiem jest bufet, na którym daj? salami! Mo?e nie jest to do ko?ca najlepszy posi?ek, ale troch? mnie zapycha i zaspokaja g?ód. Bieg jak to bieg, nogi mam chyba z drewna, a ?ydki pal? jakby kto? je obdar? ze skóry i pola? spirytusem. Poznaj? tras?, przed chwil? jecha?em tu rowerem, wi?c ju? wiem, ?e czeka mnie podej?cie na ma?e wzniesienie. W tym samym miejscu gdzie pcha?em rower, teraz ledwo pow?ócz? nogami. Wreszcie p?askowy?, na którym przyjemnie wieje wiatr i krótki, acz ostry, zbieg w kierunku mety. Jej blisko?? dodaje mi si?, lekko przyspieszam i przez zielon? ??k? wbiegam, jak si? okazuje nawet nie ostatni, na met?. Teraz mog? odpocz?? i z?apa? oddech. A wi?c uda?o si?, pierwszy triathlon za mn? i to od razu w wersji crossowej.

opis

By?o ci??ko, by?o zimno i by?o gor?co. Ale by?o warto. Impreza bardzo kameralna, bo raptem 40 startuj?cych solo i kilka sztafet, ale organizacja wspania?a, okolica przepi?kna i rado?? z uko?czenia wielka. Posi?ek po zawodach w restauracji z samoobs?ug?, wi?c ?aduj? sobie solidn? porcj? makaronu, na który z pewno?ci? zas?u?y?em i popijam ?wietnym czeskim piwem. Pewnie wróc? tam za rok, mo?e po lepsze miejsce, bo postanowi?em jednak w „to” wej??! Trener, dieta i mocne postanowienie zrobienia czego? ze sob?, ?eby w kolejnych startach by?o tylko lepiej i bardziej z przodu i do przodu. Ale o tym nast?pnym razem.

Komentarze:
Tego artykułu jeszcze nikt nie skomentował.
BÄ…dĹş pierwszy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby skomentować ten artykuł.
Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się i w pełni korzystaj z usług serwisu.
Wspieramy:
MTB Marathon MTB Trophy MTB Challenge
© 2012-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie zawartości serwisu zabronione.
All right’s reserved.