Co w Poreciu piszczy albo tajemnice treningu Mirona W. - cz??? druga
ĹąrĂłdĹ‚o: Mirek Wójcik
03 Apr 2015 00:03
tagi:
Gomola Trans Airco, obóz, Chorwacja, treningi, Porec, szosa
RSS Wyślij e-mail Drukuj
Chorwackiej przygody ods?ona druga. Jak pami?tacie, Paulina sko?czy?a swoj? opowie?? w po?owie naszego zgrupowania. W drugim tygodniu dzia?o si?, oj dzia?o. O szczegó?ach opowie jeden z naszych cyborgów zwanych tak?e czarnymi ko?mi. Miron, oddajemy Ci mikrofon, jeste? na wizji…

[cz??? pierwsza]


Niedziela 22 (lokalne MTB Trophy)

Pierwszy dzie? zgrupowania po wyje?dzie czteroosobowej grupy wspó?partnerów treningowych. Smutek, pustka, no ale trzeba ?y? dalej. Dzie? zaczyna si? standardowo: Prezes wstaje o wschodzie s?o?ca, Darek emeryt niewiele pó?niej, a Sufa zamyka stawk?. Przywileje wieku dojrza?ego sprawiaj?, ?e sen nie jest ju? tak wa?ny jak wcze?niej. Ja i Aga pod?wiadomie, jak co dzie?, rywalizujemy o to, kto wstanie jako ostatni. Darek je posi?ek wg zalece? ko?cza, Aga robi omleta z miodem, ja wci?gam standardowe p?atki, a Sufa zalewa swoje flakesy przepysznym jogurtem STRACIATELLA. Prezes równie? zdrowo, lecz w swoim stylu.

Na miejsce treningu udajemy si? we trójk? z Suf? i Barszczem. Plan na dzisiaj, to wytrzyma?o?? si?owa czyli: 5x7min 100% FTP, kadencja 70. Po lekkim peda?owaniu z ch?opakami, Sufa jako nawigator grupy oraz g?ówny twórca tracków, prowadzi nas w?skimi ?cie?kami w dó?, do momentu gdy droga przechodzi w szuter. Niech?? do powrotu stromym podjazdem powoduje, ?e fundujemy sobie pó?godzinne PURE MTB na szosach a w zasadzie z rowerami w d?oni. Od tego momentu Sufa ma szlaban na nawigacj? oraz tworzenie tracków.

porec

Po dotarciu do cywilizacji od??czam si? na popularnej „tarce”, aby w samotno?ci do?wiadczy? bólu i cierpienia, jakie towarzysz? treningom na progu FTP. Trening na tarce (droga po frezowaniu asfaltu) powoduje, ?e ci??ko utrzyma? zadan? moc, a rytmiczne drgania powoduj?, ?e trzeba jeszcze bardziej skupi? si? na peda?owaniu z nisk? kadencj?.

Poniedzia?ek 23

Dzie? zaczynamy, grupowo doje?d?aj?c do Rovinj – malowniczej, nadmorskiej miejscowo?ci na po?udnie od Porecia. Po drodze jeste?my ?wiadkami ciekawego wypadku, w którym samochód zostaje wci?gni?ty w zakr?t i wpada do rowu - na szcz??cie nikomu (w tym nam) nic si? nie sta?o. Pan prawdopodobnie zasn?? za kierownic? pod wp?ywem lokalnych specja?ów.

porec

W miasteczku, po kawie, nast?pi? podzia? grupy i razem z ultrasem Bu?? uda?em si? na d?ug? trzygodzinn? tempówk?. Po drodze zahaczyli?my o rzymski amfiteatr z 2 p.n.e. znajduj?cy si? w Puli.

porec

By?o zacnie, bo z koleg? zrobili?my niez?y trening – idealny do zrealizowania celów na sezon 2015. Po powrocie Darek (co to na emeryturze jest i ma du?o wolnego czasu) zaserwowa? przepyszne danie dnia: kurczaka z broku?ami w sosie ?mietanowym (podobno sp?dzi? po?ow? przedpo?udnia na konsultacjach telefonicznych z ?on? – efekty palce liza?!). Nakarmili?my Bu??, a ?e i dla mnie zosta?o, by?em z tego powodu niezmiernie rad.

Wtorek 24

Po wczorajszym mocnym i d?ugim dniu organizm oznajmi?, ?e dzisiaj b?dzie lu?na jazda w strefie drugiej z mocnymi akcentami, 5 x mocny sprint po p?askim co 5 minut. Czasem taki trening jest zbawienny, szczególnie kiedy jest to pi?ty dzie? treningowy z rz?du. Warto te? wzi?? pod uwag? pogod?, pod któr? nale?y uk?ada? ca?y plan na zgrupowaniu. Ten dzie? musia? by? dniem treningowym ze wzgl?du na zapowiadane opady w dniu nast?pnym.

porec


?roda 25

Rilax czyli rege day. Ten dzie? ze wzgl?du na zapowiadany przelotny opad burzy przeznaczyli?my na aktywn? regeneracj?. Sp?dzili?my go na intensywnych zakupach lokalnych smako?yków w formie ciek?ej oraz oliwy. Z doniesie? prasowych wynika równie?, ?e nabyto drog? kupna: magnesy na lodówk?, smoka ze Ska?y (ko?o Krakowa), kubek oraz koszulk? z obrazkiem RTG czaszki w?a?ciciela. Oczywi?cie za wszystkie powy?sze prezenta nie zap?acili?my wi?cej ni? w Biedronce (jak nam po polsku zareklamowa?a sklep w?a?cicielka Chorwatka…)
Po powrocie do bazy grupa hazardowa uda?a si? na swój karciany trening (sekcja kierek). Jak co wieczór zreszt?.

Czwartek 26

Wed?ug portali pogodowych po dniu wolnym, dla odmiany mia?o pada?. Z mieszanymi nastrojami grupa dzieli si? na podgrupy, ale docelowo spotykamy si? na podje?dzie Livade-Oprtalj. Plan na dzi?: 2x20min 88-93% FTP + 45 min 80% FTP. Ach te cyferki, wykresy i waty – uwielbiam to! Dzi?ki miernikowi mocy i odpowiedniemu doborowi terenu do danego typu treningu mam poczucie, ?e za?o?enia s? realizowane w 100%. Aga i Sufa doje?d?aj? na miejsce sufowozem, ja doje?d?am rowerem, dzi?ki czemu solidn? rozgrzewk? mam za sob?. No w?a?nie mia?o pada?... ale nie pada! Nó?ka kr?ci l?ej ni? zwykle, a zamu?a po dniu lenistwa znika bardzo szybko. Zaplanowany trening idzie zgodnie z planem, a dzi?ki towarzystwu pozosta?ych cz?onków dru?yny mam wra?enie, ?e okolice Motovunu zosta?y opanowane przez GTA. To by? dobry dzie?, który zako?czy? si? po 6 godzinach w siodle.

porec


Pi?tek 27

Deszcz – opad atmosferyczny dosi?gaj?cy powierzchni Ziemi w postaci kropel wody o ?rednicy wi?kszej od 0,5 mm. To definicja ostatniego dnia naszego zgrupowania. Poranny entuzjazm jazdy w niesprzyjaj?cych okoliczno?ciach przyrody, zaowocowa? powstaniem grupy czteroosobowej. Niestety po zorientowaniu si?, ?e pada nie tylko na portalach pogodowych lecz równie? w realu, szczury l?dowe pozosta?y na brzegu, a dwójka sztormiaków ruszy?a na trening.

porec

Plan na dzi?: 2,5 - 3 godzinki w S2/S3 – rozlu?nienie g?owy po prawie dwóch tygodniach ci??kiej pracy. Zak?adamy ekwipunek kwalifikuj?cy nas do nurkowania i ?wiadomie pakujemy si? w deszcz. Wiadomo – najgorzej jest zacz??. Po drodze pada?o, la?o, kropi?o, m?y?o – Anglicy mogli by doda? jeszcze kilka rodzajów opadu – jedno by?o wa?ne – pada?o tylko z góry. Dzi?ki ?wietnym b?otnikom SKS jazda, nawet w takich warunkach, nie musi by? koszmarem. W okolicach Motovunu przesta?o pada?, w zamian wredne wietrzysko miota?o nami po ca?ej drodze – na szcz??cie lokalnej i pustej. Zado??uczynieniem dla naszego cierpienia by?y pi?kne widoki Alp ze szczytów, na które podjechali?my.

porec

Z zaplanowanych 3 godzin zrobi?y si? ponad 4 i 100km – w mord? wind skutecznie obni?y? ?redni? pr?dko??.
Ostatnia teamowa wieczerza odby?a si? u Turka, gdzie stejki i inne fisze skutecznie wspomaga?y nasz? regeneracj?. Po powrocie do bazy niestety uleg?em, walczy?em dzielnie, ale w ostatni wieczór uzupe?ni?em sk?ad do czterech zagryzaj?c upragniony paprykarz ze ?wie?ym chlebem.

porec

Podsumowanie?
Niech poni?szy obrazek zast?pi s?owa pisane...

porec


Na koniec:
Gor?ce podzi?kowania dla sponsorów: Romka Karwata i Paw?a Gomoli – bez Waszego wsparcia finansowo-logistycznego ten obóz nie doszed?by do skutku!


EPILOG (by Agnieszka)
Ostatnia noc zgrupowania

Zapisuj? choreografi? oraz chronologi? ostatniego wieczoru. Dla potomno?ci i ku przestrodze.

Wyjazd zaplanowano na sobot? godzin? 9:00. Godzina wyjazdu NIE-NE-GO-CJO-WAL-NA. Tymczasem jest pi?tkowy wieczór oko?o 21:00. Po powrocie z obiadu-wypasu oraz deserów lodowych - gigantów spo?ywanych na po?egnanie Chorwacji, Z?OTA CZWÓRKA (Tiff, Rom, Suf, Agn) zasiada, jak co wieczór, do kart. Miron idzie pucowa? rower (regularnie wpada tylko na ?yk po?ywnej chorwackiej domowej wi?niówki), a Daro chyba si? pakowa? albo gada? przez telefon. Reszta siedzi w jaskini za ?cian?. W trakcie rozgrywki Tiff dostaje telefon (i tym samym znika za sceny na par? godzin), a przy kartach zast?puje go Daro - PI?TY ze Z?OTEJ CZWÓRKI.

Po rundzie pierwszej oko?o 22:00 pojawia si? Barszczu, a Romek jako kierowca udaje si? na spoczynek. Barszczu zasiada do kart. Z dr??cymi r?koma, ale nieg?upio rozgrywa pierwsz? w swoim ?yciu parti? kierek, co predestynuje go do stani?cia si? SZÓSTYM ze Z?OTEJ CZWÓRKI. Muzyka gra, chorwacka wi?niówka si? s?czy, hazard rozpala dusze i umys?y. Przychodzi z piwnicy Mirek i nie?mia?o zaczyna zagl?da? nam do kart, a ?e kolejna rozgrywka dobiega ko?ca, Sufa ust?puje mu miejsca przy kartach i tym samym ostatnia duszyczka wpada w sid?a karcianego piek?a/nieba (SIÓDMY). W tym czasie zostaje otwarty i spo?yty smako?yk trampów: paprykarz szczeci?ski (z ?ososiem heh). Smakuje bosko, ale nie pytajcie czy to sprawa wi?niówki, towarzystwa i okoliczno?ci czy wspomnianego ?ososia. Sufa do 24:00 dotrzymuje nam towarzystwa szkol?c Mirona, ale ?e jest naszym drugim kierowc? równie? udaje si? na spoczynek. Miron musi radzi? sobie sam, wi?niówka nie pomaga, ale ?eb na karku jest, wi?c gadaj?c i wci?? zapominaj?c, ?e teraz jego kolej... zgarnia w jednym rozdaniu 7 lew (szpili), co daje mu 35 pkt, a wierzcie - jest to niema?o. Nadchodzi te? czas, kiedy zapasy z chorwackich piwnic, które mia?y zosta? zawiezione naszym rodzinom, zostaj? rozparcelowane i spo?yte (wino oraz wi?niówka).

Ale ju? 2:00 i Daro stwierdza, ?e idzie spa?, bo o 5:30 wstaje na trening. I tak s?cz?c to i tamto siedzimy i niespiesznie sobie gwarzymy. O 4:30 w drzwiach staje wyspany Prezes oznajmiaj?c, ?e teraz zmiana ekipy. Hehe oczywi?cie zostajemy, bo to ostatnie chwile na chorwackiej ziemi i chcemy z nich wyci?gn??, ile si? da. O 5:30 w drzwiach staje Daro vel Cyborg gotowy na trening. Po?egnany naszymi entuzjastycznymi okrzykami wychodzi, a my gadamy dalej, w pewnym momencie nawet ?piewamy. Jako? ko?o 6:00 wchodzi ?wie?y i pachn?cy Bu?a-ultras, rozgl?da si? dooko?a i wida?, ?e noga nerwowa i ?e zrobi?oby si? jaki? trening na 99,99%. Bu?a wychodzi, wstaje Sufa. Wtedy Barszczu nagle stwierdza, ?e idzie si? przespa? (a mo?e to by?o zanim Sufa wsta?? obraz jest niewyra?ny...). Robi si? jasno, mamy wschód s?o?ca, przychodzi Bu?a w okularach s?onecznych i oznajmia, ?e udaje si? nad morze ten?e wschód celebrowa?. Wkrótce Daro wraca z treningu i zaczyna sma?y? jajecznic? oraz gotowa? jaja na twardo na podró? - wszak jajo królestwem jest bia?ka, jaj jest opór w naszej lodówce; jaj nikt nikomu na tym obozie nie kradnie (w przeciwie?stwie do pomidorów/mleka/bananów). Nie ma co ukrywa?, ostatnia noc dobiega ko?ca. Jeszcze chwil? kr?cimy si? na powierzchni salon - kuchnia, jemy jajów?, ostatni ?yk ostatniego czego? tam, ostatnie Polaków rozmowy. Sufa u?wiadamia mi, ?e zegar ?cienny si? zatrzyma? i jest nie przed 7:00, ale przed 8:00. „Aha”.

No. No i wtedy w?a?nie (lepiej nie czytaj tego Romek) poszli?my si? pakowa?. Wyjazd nast?pi? o 9:05.

Jak na razie wiadomo, ?e pomin?li?my podczas pakowania jedn? ?adowark? do szczoteczki elektrycznej, jedn? torebk? podsiod?ow? wraz z zawarto?ci? oraz legendarne no?yczki Bu?y szt. 1.

porec

Chorwacjo… t?sknij za nami.
Wrócimy za rok.

Komentarze:
Tego artykułu jeszcze nikt nie skomentował.
BÄ…dĹş pierwszy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby skomentować ten artykuł.
Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się i w pełni korzystaj z usług serwisu.
Grupa Kolarska
Gomola Trans Airco
Get the Flash Player to see this rotator.
Wirtualne360
Gomola Trans Airco
Panorama 360, Gomola Trans Airco  - Team MTB

Najpopularniejsze artykuły
Subskrypcja
Promuj serwis LoveBikes.pl
RSS Wyślij e-mail Facebook Śledzik Gadu-Gadu Twitter Blip Buzz Wykop



Polecamy
WejdĹş i zobacz!
Wspieramy:
MTB Marathon MTB Trophy MTB Challenge
© 2012-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie zawartości serwisu zabronione.
All right’s reserved.